W poprzednią sobotę uszyłam sukienkę dla Maddie podobną do jednej z przedświątecznych postów. Jestem z niej dosyć zadowolona. Dosyć, bo oczywiście zawsze mogło być lepiej. Jednak nie ma co narzekać. Za tło posłużył mi telewizor z YouTubem, a raczej teledyskami, które puszczałam podczas robienia zdjęć. Mam nadzieję, że nie jest to jakiś kolejny oklepany pomysł, bo na innych blogach go nigdy nie widziałam... Heh, chyba nie pozostaje mi nic innego, jak zaproszenie Was na weekendowe zdjęcia. Co do muzyki... Ta playlista, którą widać całkiem na początku, jest zbiorem jak na razie trzech piosenek mojego ulubionego producenta - 40meter'a (na pisałam bez '-P', ponieważ jest to skrót od 'Producent', a Meter jest producentem, o czym wiadomo, bo jego popularność stale wzrasta - mam nadzieję, że mnie rozumiecie). Możecie je sobie puścić, chociaż nie jest to wymogiem, ponieważ zdjęcia w ogóle do nich nie nawiązują. Dobra, bez dłuższego przeciągania - zapraszam Was serdecznie na dosyć małą porcję zdjęć!
Do 'daze'
Do 'Coward Mont Blanc'
'Here & There'
Siedząc na konsoli zawsze można zaprzyjaźnić się z Wandelopą~!
'Izayoi Seeing' W towarzystwie innych dziewcząt z Disney'a.
Z tyłu przepiękne drzewko śliwkowe. Do tego za oknem mojego pokoju! Czasem przynosi mi takie inspiracje, jak na przykład kolejna postać do Gakuen Souru Projekuto - Madison Li - przyrodnia siostra Mei i Weia Li.
Jak Wam się podobało? Jeżeli możecie, powiadomcie mnie o tym przez komentarz, bo bardzo miło mi się je czyta.^^
Hej~! Mam nadzieję, że podobają ci się moje posty. Jeśli chcesz zostaw komentarz. Komentarze są moderowane i wszystkie docierają na moją pocztę (emaila). Zanim zostaną opublikowane, przeglądam je. Śmiało! Ja nie gryzę! (^^♪ Za to komentarze bardzo mnie motywują. PS. Pamiętaj, zawsze bądź szczery.
Hi~! I hope you like my posts. If you want, write comment. Comments are moderated and Blogger sends them to me. Before I public them, I read them. Please. be honest. I don't bite! (^^♪ Comments are veeeery motivated for me. PS. Sorry, but I haven't got time to translate my posts into English. PS2. Sorry for my English.
Halló Islandczycy często mówią do turystów takie słowa: Nie podoba ci się obecna pogoda? Poczekaj chwilę, zaraz będzie zupełnie inna. Rzeczywiście, islandzka pogoda jest bardzo różnorodna i zmienna. Raz zła, raz dobra. W sumie, tak jak życie. Dobre chwile mijają jak i te złe. Ludzie przychodzą i odchodzą. Wystawiają cię do wiatru, a na nich miejsce przychodzą kolejni, którzy robią to samo. I tak w kółko. Dlatego nie ufam ludziom. Już jako małe dziecko się sparzyłam, a teraz nie chcę, by się to powtórzyło. Boję się, ale w sumie po co? Niektóre miejsca przynoszą mi na myśl same dobre wspomnienia. Tak jak to miejsce. Blog był dla mnie zawsze jakąś ostoją mojej kreatywności. A to wszystko zaczęło się pięć lat temu, na pingerze. Miałam wtedy dziewięć lat i chciałam się dzielić sobą w internecie. Modelina, rysunki - tylko to było istotne. Za cztery dni będzie piąta rocznica. Nie mogę w to uwierzyć, że wtedy się nie poddałam. Byłam bardzo wytrwała...
Halló! Jak widzicie, wracam, i to z przytupem! Podczas tych paru miesięcy zdarzyło się tyle, że nie wiem od czego zacząć i nie wiem, co Wam opisywać. Jestem zmęczona. Bardzo zmęczona. Jednak nie o tym dzisiaj. Mam dla Was zdjęcia, które dzisiaj robiłam i jestem z nich zadowolona. Odkryłam bardzo fajną opcję w aparacie do "zabawy kolorami", tak to nazwę. Jest ona naprawdę świetna, a zdjęcia wyszły dobrze. Ostatnio próbuję w jakieś "artystyczne" fotki, ale chyba niezbyt na takie wyglądają. Zobaczycie też tutaj nowego przyjaciela Madison, bo o niej tu mowa. Dodatkowo, niedługo moje panny dostaną podusię, a towarzysz Maddie - legowisko, więc będę miała gdzie robić im zdjęcia. Jednak, zanim się do końca rozgadam, zapraszam na zdjęcia. Jak ja to kocham <3 Jak nazywamy tego pana/tą pannę? Koniecznie dajcie znać czy podobają Wam się zdjęcia! Do następnego posta! Faravel! (ale teraz nie na parę miesięcy)
Halló! Witam po tej jakże krótkiej (jak dla mnie) przerwie. Jak już pewnie wiecie, moje ferie powoli dobiegają końca. Planowałam parę postów podczas tych dwóch tygodni, ale, jak wiadomo, nic nie wypaliło... Haha, dlaczego mnie to nie dziwi? Dzisiejsze zdjęcia są świeżutkie, robione chyba godzinę temu, kiedy to zostałam okrzyknięta wariatką. Ta, wariatką. Wyszłam na mróz, z aparatem i Maddie w torebce. Prawie całą twarz miałam zakrytą, by nie zmarznąć. Oczywiście, pech chciał sprawić, bym się zniechęciła, bo zaraz leżałam na lodzie... Najwidoczniej, pogoda i lód mnie nie lubią. Na działce były resztki śniegu, który skrzypiał mi pod nogami. Powoli się ściemniało, więc musiałam się spieszyć, ale myślę, że było warto. Zresztą, sami zobaczcie. Może i zdjęć nie ma dużo, ale całkiem mi się podobają. A co wy o nich sądzicie? Ah! I jeszcze ostatnio wróciłam do dodawania na YouTube. Faravel! Ps. Czy ktoś zauważył pewną zmianę u Maddie?
Fajny pomysł z tym teledyskowym tłem, rzeczywiście nigdy nie spotkałam się z takim pomysłem :3
OdpowiedzUsuńhttp://cute-world-by-iris.blogspot.com/
Dziękuję~! Chciałam spróbować czegoś innego. ^^
UsuńŚwietny pomysł i wykonanie ;D
OdpowiedzUsuńDziękuję! ^^
Usuń